[KE] Dziwna wojna - Cesarstwo

Przeglądano 684 razy

dla_thorana

12 Axumela 4369, Azeloth

Dziwna wojna między Cesarstwem a Urrthorror trwała w najlepsze. Orkowie siedzieli na swojej wyspie cicho jak mysz pod miotłą, Cesarz zbierał informacje. Ostatnie wydarzenia w Laoden drastycznie zmieniły sytuację, Cesarz zrozumiał, że zagrożenie nie przyjdzie od strony morza, przynajmniej nie tego, którego można by się spodziewać. Wielka szkoda, że większość Cesarskiej armii czekała na wybrzeżach Marlui na rozkazy. Zagrywka Atuzaka stała się jasna, jego celem było odciągnięcie Cesarskich wojsk od prawdziwego celu i źródła ataku. Od Irr. Należało teraz przegrupować siły, wzmocnić wschodnią flankę, wezwać sojuszników. Posiadanie dużego Imperium ma swoje wady. Dodatkowo problemy potęguje wewnętrzna zawierucha wywołana przez możne rody von Marvillów, D`Paole i von Plauen, którzy zaczęli przeciwko sobie rozpuszczać niepochlebne plotki. Nie byłoby by w tym nic dziwnego gdyby całego tematu nie podchwyciły różne organizacje, którym na rękę była zawierucha. Nie wiadomo, czy współpracowały z którymś rodem, czy może z nieznanym wrogiem lub jego sojusznikiem Atuzakiem. Niepokoje rozszerzały się w Azeloth i okolicach. W Mekasato ujawniły się podobne organizacje, które zaczęły głosić upadek Cesarstwa a jako widoczny dowód przedstawiać zniszczenie miasta. Wielu dało wiarę tym słowom. Podobnie było w Wolnych Mokradłach gdzie szydzono ze słowa Wolne w nazwie kraju znajdującego się pod panowaniem Cesarza.

sytuacja

W Azeloth

Od kilku dni stolica Cesarstwa stała się sceną osobliwego przedstawienia. Tematem była wzajemna niechęć między rodami von Marvill, D'Paole, a rodem von Plauen. Jak wiadomo powszechnie, nie ma dla plotek lepszej pożywki, niż rywalizacja szlachetnych rodów. Zaczęło się, jak to mawiają paladyni, od chęci pomocy, lecz co trzeba dodać, pomocy tej udzielono! Ale...

I wszystko się właśnie o to „ale” rozbija. Pomocy bowiem udzielono, ALE nie wszystkim. Ot, drobna pomyłka, przeoczenie, czy tam kradzież, jak mówiono potem. Miasto obwiniało coraz to nowe osoby za brak pomocy dla dzieci, choć tak po prawdzie do pomocy samym mieszkańcom sierocińca nikomu nie było śpieszno. Można tutaj winić prosty lud, lecz niedługo potem wyszło na jaw, co właściwie nie powinno nikogo dziwić, że nie tylko prostakom z łatwością przychodziło ignorowanie sierot. Powodem nie były niedopatrzenia, żadne kradzieże nie miały miejsca, a złoto naprawdę zostało wysłane. Powód, przez który nie dotarło ono nigdy do przybytku pod pieczą Igora, był bardziej prozaiczny: wspomniana już niechęć między rodami. I tu sprawa powinna zostać zakończona. Wyjaśniono wszak wszystko, co było tematami plotek! Jednak myli się ten, kto uważa, że tak to właśnie działa. Lud szemrał dalej. Jedni wskazywali, że na wzajemnej niechęci, jak to zwykle bywa, cierpiał ktoś postronny i całkowicie niczemu niewinny. Inni zaś dodawali, że przecież pomoc została ofiarowana i to w takiej skali, że obdarowani będą mogli o wiele polepszyć los swoich podopiecznych. Dzieci w tej historii nie były jednak istotne tak po prawdzie. Niebacznie znalazły się w centrum rozgrywek między rodami, zaś gawiedzi bardziej niż ich los interesowały teraz przyczyny niechęci między szlachetnie urodzonymi. Wypominano wszystkie potknięcia i porażki oraz z niecierpliwością oczekiwano kolejnych. Przecież w każdej historii musiał być „ten zły” i jak zwykle nikt nie chciał się przyznać, że to on jest tym, co robi najmniej. Patrzono więc po innych, wrzucając ich występki na szale. Któraś musi w końcu przeważyć, opinia nie może przecież pozostać niejednoznaczna!

I tylko dzieci... cóż, dla tej historii były tylko tłem.

// Wieść jest wstępem do dalszego ciągu wydarzeń Wielkiej Wojny oraz Artefaktu. Pomyślcie po której stronie chcielibyście się opowiedzieć. Wykorzystajcie ten pomysł w swojej aktualnej grze.