[P] Sklep/Pracownia "Błyskotki u Roveny"

Przeglądano 871 razy
1. Położenie lokacji:
 
Cesarstwo Vanthijskie, Azeloth 

 Cesarstwo - Błyskotki u Roveny Azleoth


Sklep i pracownia "Błyskotki u Roveny" znajduje się w zachodniej części miasta przy Alei Angusa. Na tej samej ulicy jest także Szpital Azelocki, a na południowy-wschód od warsztatu Marvillówny mieści się sklep jej siostry Astenny "Złota Szata" oraz konkurencyjna pracownia jubilerska Mayenny Arvoreen.

2. Opis lokacji:

W samym sercu miasta mieści się pracownia jubilerska należąca do rodu Marvill, nad którą pieczę sprawuje Rovena von Marvill. Usytuowana w niewielkiej, murowanej kamienicy o wysokich oknach i szybach, w których w bezchmurne dni przegląda się Solimus, wywołując kolorowe refleksy, niczym w drobinach kryształu. Wejście zakończone półokrągłym, kamiennym łukiem stanowi malutki ganek, w którym na lewo znajdują się dębowe drzwi prowadzące do sklepu. Na wprost wybudowano schody, dzięki którym można dostać się na piętro.

Przed pracownią i sklepem Roveny ścieli się brukowana, szeroka ulica. Miejsca było na tyle, że naprzeciw wejścia swobodnie mieścił się mały powóz zaprzężony w konie, oczekujący na kogoś z klienteli. Wiedzieć bowiem należy, że zamówienia nierzadko składane były bezpośrednio samej Rovenie, zwłaszcza, jeśli rzecz się tyczyła kogoś z możniejszych mieszkańców miasta. Wielu przychodziło choćby po to, by oczy nacieszyć drobiazgami i kunsztowną biżuterią, która powstawała w warsztacie na piętrze.

Pracownia jubilerska i sklep zajmowały trzy pomieszczenia - jedno duże na parterze i dwa mniejsze na piętrze. Każde miało inne wyposażenie, zgodne z przeznaczeniem pokoju. Jedno służyło za warsztat, drugie za coś na wzór magazynu, gdzie przechowywano surowce i kamienie zdatne do jubilerstwa, a ostatnie, najwygodniej urządzone, na parterze dbało o komfort wszystkich tych, którzy w progi warsztatu zawitali, by w spokoju i ciszy wybrać wzór biżuterii, omówić wszelkie sprawy związane z zamówieniem, a także podziwiać gotowe już wyroby.

Warsztat był raczej niewielki. Ot, na tyle przestronny, by pomieścić stół, przy którym powstawała biżuteria czy zdobione bibeloty, wygodne krzesło i dodatkowy mały stoliczek z wiertełkami, pilniczkami, kowadełkiem, małymi obcążkami i wszelkimi innymi narzędziami wykorzystywanymi w jubilerstwie. Wzdłuż wszystkich ścian biegły rzędy półek, na których poukładane leżały pergaminy z wzorami i nieprzebrane mrowie małych pudełek, pudełeczek, skrzynek i szkatułek. Wypełnione koralikami, kolorowymi paciorkami w najróżniejszych kształtach i kolorach. Są tam też rzemyki, kolorowe wstążeczki, zapinki, małe gwoździki, fikuśne zapięcia, różnej maści druciki z miedzi, srebra i złota, blaszki, podstawy pierścionków, wzory sygnetów, broszek i szpilek, czyli wszystko to co przydać się może, by stworzyć ozdoby odpowiadające nawet najbardziej wymagającej klienteli.

Drugie z pomieszczeń nazwać wypadało raczej skarbcem niż magazynem. To tutaj w skrzyniach i specjalnych drewnianych pudełkach spoczywały kruszce, które z pomocą ognia mistrzowie jubilerstwa formowali w siateczki, pierścienie, ogniwka, szpile i zapinki złote, srebrne i miedziane. Małe woreczki z wytrzymałego materiału kryły kopce kryształowych sopli , czasem na trzy palce długie. Wprawia się je w wieka ozdobnych szkatuł chętnie używanych przez zamożne damy do przechowywania biżuterii i drogich pachnideł.

I wreszcie trzecia komnata, sklepowa można by rzec, pomimo braku lady. Pomieszczenie przytulne, urządzone elegancko choć bez przepychu. Wygodna kanapa, dwa fotele, stolik i oszklona witryna. Mebli było w sam raz, by usiąść wygodnie, przejrzeć wzory, poświęcić chwilę na wybór gotowych ozdób bądź podziwianie kunsztu widocznego w każdej broszy, naszyjniku i pierścionku, jaki błyszczał ułożony na ciemnozielonym aksamicie ścielącym się na półkach witryny. Każde to cacko jaśniało w plamie Solimusa wpadającego przez okno. Każdy szlif idealnie prosty odkrywał piękno kamieni pozbawionych skazy i zdających się być jakimiś magicznymi tworami, a nie dziełem rąk rzemieślników tu pracujących.

3. Historia lokacji:

Historia tego miejsca sięga czasów jeszcze sprzed panowania Cesarza Anjo i to co jest wspólnym mianownikiem dla każdego z kolejnych właścicieli, to jego zamiłowanie do rzemiosła. Ktokolwiek był w posiadaniu budynku, żył z pracy swych rąk. Wpierw, przed stu laty, w miejscu gdzie obecnie znajduje się pracownia Roveny, stał niepozorny budyneczek należący do rzemieślnika Lidgarda, garncarza i wyrobnika. Drewniana chata właściwie, którą po dziesięciu latach zburzono, zachowując jednak drewnianą konstrukcję podtrzymującą stropy i ściany. Powodem był czas, wiatr i niepogoda, które to mocno nadszarpnęły przede wszystkim słomą kryty dach. Ściany postawiono na nowo. Wykonano je już z kamienia, jako odpornego na żywioł ognia i tak łatwo nie poddającego się działaniu wiatru i deszczu. Potomkowie Lidgarda rozproszyli się po krainie i koniec końców budynek został wykupiony, również przez rzemieślnika. Ridern parał się wytwórstwem kolorowego szkła. Pochodził zapewne z bogatszej warstwy mieszczańskiej, gdyż jego zajęcie bardziej należało kojarzyć z zaspokajaniem zachcianek możniejszej klienteli, chcącej ozdobić swe domostwa witrażami będącymi połączeniem obrazów i tafli szkła wprawianej w okna. Ridern przystosował pomieszczenia do swego fachu. Obszerniejsze, urządził na pracownię z piecem i miejscem, gdzie barwił, przycinał, szlifował i łączył kolorowe kawałki szkła. Pewnie, gdyby nie słabe zdrowie i brak spadkobiercy, to budynek nie zostałby znów sprzedany. Jeszcze za życia witrażysty uzgodniono przejęcie warsztatu przez jubilera Gustava, późniejszego nauczyciela i mistrza Roveny. Warsztat uprzątnięto, pozostawiając tylko to, co mogło przydać się w pracowni jubilerskiej. Do składziku trafiły drobiazgi po poprzednich właścicielach. To, co zwykle zostaje i nie niszczy się nazbyt, bo albo nie jest dalej używane, albo chowa się je gdzieś i o nich zapomina.

Rovena, nie chcąc zacierać ostatnich śladów po poprzednich właścicielach, zachowała wszelkie znalezione pamiątki. Nadpęknięty, lecz wciąż piękny gliniany, malowany dzban (być może dzieło rąk Lidgarda) wykorzystała jako donicę, zaś fragment witraża oczyściła, wykonała z metalu filigranową siateczkę i wprawiła w nią kolorowe szybki. Na wierzch nałożyła nazwę swego warsztatu. W ten sposób miała nigdy nie zapomnieć o historii tego miejsca.

4. Lista mieszkańców/NPC, którzy ją zamieszkują:

❀ Eshan - Elf urodzony w Kelebrin. Mistrz jubilerstwa, uważany za najlepszego w swej dziedzinie. Zatrudniony w pracowni Roveny. Bardzo szybko udowodnił swoją wartość zyskując uznanie młodej jubilerki, a przede wszystkim klientów.

❀ Nenver - człowiek, ochroniarz. Z wyglądu bandzior z pod ciemnej gwiazdy, ale dopóki dobrze wykonuje swoje obowiązki brak pracy mu nie grozi. Towarzyszy mu wielki pies Huzund.

❀ Dahkan [10480] - Leonid, zatrudniony do ochrony sklepu i warsztatu, szczególnie w porze nocnej. Zmiennik Nenvera. Zawsze ma perypetie z Huzundem.

❀ Arerina - dziewczyna zatrudniona w sklepie Roveny. Przysłowiowa prawa ręka właścicielki sklepu. Pogodna, życzliwa, potrafi wysłuchać, by potem doradzić i dobrać odpowiednią biżuterię. Dba o sklep, dostawy surowców, porządek, a także o jego wystrój.

5. Lista stworzeń oraz roślin, jakie można tam napotkać:

Przy płocie otaczającym budynek rosną letnie kwiaty. Na parapecie przy głównej witrynie stoją doniczki z pelargoniami, a na jednym ze stołów w sklepie znajduje się wazon zawsze ze świeżymi kwiatami, o które dba Arerina lub Rovena.
Nie licząc psa Huzunda, słowika Nisrisa o żółtawym upierzeniu zamkniętym w misternie zdobionej klatce, gołębi na dachu i zapewne myszy na strychu budynku nie uświadczy się tutaj innych zwierząt.

6. Koszt lokacji:

23874840,00

7. Typ Lokacji:

Rodowa:

Właściciel - ród von Marvill

 8.Autor:

Rovena von Marvill [1697]

Wróć do strony głównej