Gospoda "Pod Trzema Liliami"

Przeglądano 1121 razy

1. Położenie lokacji: Cesarstwo, granica na Grzmiących Wierchach

2. Opis lokacji:
Przybytek ten znajduje się wysoko na hali w górach, gdzie mrozy panują a śnieg pada cięgiem czasem nawet i w lecie. Jest to oberża zbudowana z drewna i kamieni, częściowo ulokowana w skale. Do jej wnętrza prowadzą długie schody, a nad drzwiami wisi szyld przedstawiający tytułowe trzy srebrne lilie, bujając się w jedną i drugą stronę, poruszany podmuchami wiatru.
Z zewnątrz widać alkierz, który doczepiony był do górnej części budynku, "wystający" z wnętrza góry, pełniący funkcję sypialni dla gości. Po wejściu do przybytku rzuca się w oczy nietypowy plan lokacji, gdyż najpierw wchodzi się do przedpokoju, gdzie trzeba przekroczyć kolejne drzwi, by znaleźć się już we właściwej części lokalu.
Pełno krzeseł, stołów, a nawet z kilka foteli i dwie kanapy, wszystkie meble ozdobione gustownymi skórami śnieżnych zwierząt przed kominkiem znajdują się w głównej sali.
Wszystko zaprojektowane w stylu krasnoludzkim, ściany wykonane z wygrawerowanego kamienia, na których pełno było pozawieszanych broni, skór oraz innych tego pokroju elementów wystroju.
Szynkwas położony jest naprzeciw drzwi, z boku stoi jakaś beczułka z piwem, w tylnej jego części drzwiczki do piwniczki z alkoholami różnymi, a także zawierająca wszelakie przyrządy potrzebne do pędzenia bimbru. W piwniczce istnieje także zaryglowane przejście do jaskini, której istnienie odkryto podczas renowacji budynku.
Nie wiadomo, co znajduje się w jej wnętrzu, lecz kiedyś pewnikiem znajdzie się ktoś dość odważny, by zbadać jej czeluści, ale jak do tej pory pozostaje ona szczelnie zamknięta. Na lewo od szynku leżą schody prowadzące na pierwsze piętro karczmy, skąd na alkierz można było się dostać oraz balkonik dający możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza, spełniający także funkcję wieży obserwacyjnej i łuczniczej na wypadek ewentualnego najazdu bandytów czy innego pomiotu piekieł.
Meble wewnątrz budynku są świetnej jakości z artystycznymi wykończeniami. Piękne wykonane piece kaflowe również są ozdobą tego miejsca. Jest tu także dużo różnych dekoracji związanych z góralskim stylem życia. Naczynia z dobrej stali i szkła, a za oświetlenie służą żyrandole ze świeczkami.
Na pierwszym piętrze znajduje się także ukryty pokój, dostępny poprzez wyklepanie odpowiedniej kombinacji na cegiełkach jednej ze ścian, a w komnacie tej przechowywano wszelki ekwipunek jej właściciela.
Stoją tam stojaki na broń i pancerz, stół z wyposażeniem alchemicznym oraz mała, opustoszała biblioteczka, w której umieszczona jest Arivaldowa kolekcja książek wszelakich.
W gospodzie zamontowanych jest mnóstwo pułapek. W przedpokoju zainstalowano zapadnię, która jest w stanie zrzucić wszelkich natrętów pod podłogę, prosto do kompleksu jaskiń, natomiast schody na górę można spłaszczyć, coby każdy wchodzący po nich zjechał z powrotem na dół, a wszystkie te elementy są kontrolowane z tajnego pokoju za pomocą odpowiednich dźwigni. Istnieją również inne zabezpieczenia, jednak za długo byłoby je wszystkie wymieniać.
W głównej sali, na prawo od wejścia znajdowały się również stalowe drzwi, prowadzące do kuźni, w której umieszczony był standardowy ekwipunek do tego rodzaju rzeczy, miechy, kowadła, młotki i inne narzędzia służące do wszelakich robót kowalskich.
Jednak szczególnym jej elementem było narzędzie służące do wybijania monet. Pradawni wiedzą po co to ustrojstwo właścicielom przybytku, lecz leżące dookoła sztabki mithrilu miały z tym pewnikiem jakiś związek.

3. Historia lokacji:
Arivald wędrował po górach niejednokrotnie, znajdując tam różne dziwne rzeczy. Napotykał ludzi o manierach potwora i potwory o manierach ludzi, odkrywał skupiska różnorakich roślin czy też najzwyczajniej w świecie miejsca, z których można było obejrzeć piękne, górskie widoki.
Podczas jednej ze swych wypraw odkrył coś nadzwyczajnego. Nie dla każdej osoby było to coś warte uwagi, lecz czarodziej zainteresował się tym znaleziskiem bardziej, niż czymkolwiek innym.
Był to kompletnie zrujnowany budynek, zniszczone ściany, powybijane okna, całkowity brak mebli wewnątrz a na dodatek jeszcze spalony jakiś cały. Wstępne oględziny wykazały, iż była to karczma, a to dzięki szyldowi, który niestety był częściowo zwęglony i nie dało się wskazać, jak brzmiała jej pierwotna nazwa.
Odkrywca starej oberży był zaciekawiony w jaki sposób została ona zniszczona. Wyglądało to na atak śmiertelnie urażonych bandytów czy też smoka jakiegoś, choć to pierwsze było dużo bardziej prawdopodobne, zważając zwłaszcza na kompletny brak mebli i ogólnikiem wyposażenia całego, nawet pochodnie ze ścian pozrywano.
Obejrzał ją od każdej strony i postanowił, że powróci przybytkowi dawny splendor, a przynajmniej naprawi te paskudne ubytki w strukturze budowli, coby zimno nie naprzykrzało.
Zebrał on tedy odpowiednie fundusze, wynajął kogo trzeba i użył perswazji oraz łapówek w formie darmowego alkoholu, aby załatwić co trzeba do renowacji budynku.
Oj, narzekali robotnicy, że "chłód pizga", "żarcie stygnie", "baby się szczypać w tyłki nie dają" i tym podobne pierdoły.
Po kilku miesiącach prace zostały zakończone, pozostało jedynie sprowadzić meble i resztę brakującego wyposażenia gospody. Zabrał co się dało ze starej rezydencji jego rodu, resztę zamówił od najlepszych i najtańszych handlarzy na świecie (Zwanych także rozbójnikami, chociaż sami woleli to pierwsze określenie).
Minął rok czy tam ze dwa i wszystko było zapięte na ostatni guziczek, no może za wyjątkiem koszul budowniczych.
Arivald czuł, że czegoś tu brakuje, toteż skontaktował się ze swym druhem Zoltanem, który to wykorzystał wszelakie swoje znajomości, by sprowadzić do karczmy grupę wyszkolonych krasnoludzkich rzemieślników i budowniczych, którzy przerobili ją nieco i dodali kilka pułapek, jak zresztą postąpiłby zapewne każdy krasnolud pragnący zabezpieczyć swój dom.
Posiadanie nad przybytkiem obecnie przejął wuj Arivalda, Ryman, a sam Arivald przebywa na miejscu jako zarządca i gospodarz lokalu, pełniąc w dalszym ciągu pieczę nad swoją inwestycją.

4. Lista mieszkańców/NPC, którzy ją zamieszkują:
- Lokaj Jasper:
Ot, lokaj jakich w świecie pełno. Mężczyzna w podeszłym wieku, wygląd budzący zaufanie, białe włosy na czubku czerepu, ułożone w formalnym stylu, nauczony zasad etyki, wszelkich zawiłości dwornych, zna się na heraldyce, umiejętny w zarządzaniu, wprawny w liczbach oraz nauczaniu... Więc cóż on u licha robi w karczmie?
Otóż składa się, że nasz Jasper był osobą wielu fachów, pół dnia robił jako służący, a drugą część przesiadywał w niezbyt przyjemnych przybytkach, w których uprawiano hazard oraz inne niecne sprawki. Szczęście na starość przestało mu sprzyjać toteż musiał wybrać się do jakiejś zamożnej rodziny, aby zaciągnąć od niej pożyczkę. Z procentem oczywiście. Grał dalej, ale pech chciał, że znowu przetrzebił wszystkie pieniądze. Miał on wybór: wstąpić do klasztoru mnichów jakowyś albo zaoferować swe usługi rodowi de Lettenhove.
Jako że w planach nie miał celibatu, godzinnych modlitw i innych tym podobnych profitów życia zakonnego to bez większego zastanowienia zaczął pracę dla Arivalda. Dostał polecenia coby się karczmą zajmować w razie potrzeby, bimber pędzić, strawę gotować no i złodziei gonić. A jeśli by się kto bił, to zakłady organizować, bo zawsze jest z tego okazja do zarobków.
No i zaczął pracę.
Powierzchownie zachowywał się jak na lokaja przystało, zwracał się per pan czy pani, lecz w chwilach złości, upojenia alkoholowego czy też z innych podobnych przyczyn jego charakterek był w stanie zmienić się dość diametralnie.
Choć zawsze mówił z wyrachowaniem i stanowczym głosem to zdarzało mu się wtedy rzucić niejednoznaczną obelgę czy sugestie, swą umiejętnością cynizmu się popisując.
I jeszcze nikt, ale to naprawdę NIKT, nie jest lepszym kucharzem niż on. Przynajmniej w Jaspera mniemaniu.
- Arivald de Lettenhove

5. Lista charakterystycznych stworzeń oraz roślin, jakie można tam napotkać:
- Błękitny Cyrulik

Autor: Arivald [208]

Wróć do strony głównej